Nie jestem kosmetyczką.

Cześć, dzisiaj zacznę z grubej rury, a śmiechu będzie trochę mniej. Nie chcę, aby dłużej wizażystki/makijażystki były nazywane kosmetyczkami. Przez lata znosiłam z uśmiechem na twarzy nazywanie mnie przez rubasznych wujków na dojazdach w ten sposób, ale czas podejść do tematu na serio i zacząć budowanie świadomości u innych, czym nasz zawód w rzeczywistości jest, a czym nie.
Określenie „kosmetyczka”, choć trochę kojarzy się z małym, tekstylnym akcesorium do przechowywania pudru i balsamu do ust, nie jest dla makijażysty określeniem obraźliwym. Jestem pewna, że nawet depilowanie najbardziej głębokiego bikini nie stanowi dla nas – makijażystów – poniżenia, o ile rzeczywiście byłoby przez nas wykonywane. Krzywdzi nas jednak, kiedy wrzuca się nas do jednego worka z kosmetologią, stylizacją paznokci, podologią, medycyną estetyczną, fryzjerstwem, tatuażystami. A dlaczego, o tym poniżej.
Powiedzmy sobie szczerze – to już mniej więcej 10 solidnych lat, kiedy da się utrzymać z make-upu nie wykonując innych zabiegów. Narzędzia i materiały do wykonywania naszej pracy różnią się diametralnie od tych, które wykorzystują wyżej wymienione profesje. Nawet najbardziej naładowany testosteronem facet dostrzeże różnice między tatuażem na przedramieniu a delikatnym glow-makeup. Przecież chcąc kupić koronkową bieliznę nie udajemy się do sklepu z kurtkami narciarskimi i nie jesteśmy zdziwieni, że towaru brak? Dlaczego więc, przez tyle czasu, sanepid, i inne mądre instytucje nie ogarnęły, że jesteśmy osobnym zawodem, a nie „zakładem kosmetycznym”? Wprost – jeśli ktoś zajmuje się makijażami to jest MAKIJAŻYSTA (lub wizażystą, ja używam zamiennie). Nie kosmetyczką. (BTW – jaki jest męski odpowiednik tego słowa?:) )

Kilka faktów:
1. Mamy identyczne PKD jak fryzjerzy, czy kosmetologia, a także tatuażyści. To tzw. kod wykonywanej działalności, który trzeba wpisać przy zakładaniu działalności gospodarczej po to, aby wiedzieli ile VATu z nas ściągać oraz które instytucje mogą nas kontrolować i w jaki sposób. W oczach urzędów zatem jesteśmy „kosmetyczkami”.
2. Wizażysta/makijażysta w przeciwieństwie do kosmetologów, tatuażystów etc. nie przerywa ciągłości naskórka. Jeśli tylko stosujemy się do dobrych zasad higieny pracy, to nie możemy stworzyć takiego zagrożenia dla klienta, jak chociażby w przypadku wykonywania zabiegu oczyszczania twarzy.
3. Z racji tego jednak, o czym pisałam w podpunkcie 1, mimo tego, co w podpunkcie 2, podlegamy tym samym, rygorystycznym kontrolom i przepisom sanepidu jak np. posiadanie autoklawu/umowa z np. szpitalem, który załatwi za nas sterylizację narzędzi, czy odpowiednia ilość umywalek (umywalek, nie umywalki) w pomieszczeniu w którym wykonujemy makijaże. Wiąże się to nie tylko z ogromnymi kosztami, ale i poczuciem bezsensu.
4. Zdecydowanie bliżej nam do szeroko pojętej branży ślubnej/eventowej, niż gabinetów kosmetycznych. Malujemy na imprezy, więc bez imprez nie ma nas. A właściwie imprez bez nas także, hello 😀

Nawet nie macie pojęcia ile ludzi zajmujących się wizażem odbiło się od ściany chcąc wynająć własny lokal. Powiecie – „bo przecież możecie wykonywać pracę mobilnie, to pewnie dlatego”. Część zapewne właśnie świadomie wybiera taką drogę, ale z doświadczenia wiem, że działalność „na dojazd” jest koniecznością. Wierzcie mi, że przystosowanie lokalu w pojedynkę mając w zanadrzu tylko pędzle (dosłownie;)) do wymogów sanepidowskich, które tak samo obowiązują kosmetologię, czy tatuażystów wrzuca na dzień dobry kilka/kilkanaście tysięcy kosztów. Zawrotna ilość zlewów i umywalek, kwestia wysokości sufitu, poczekalni, toalety, autoklawu (czyli duże, drogie pudło, które sterylizuje metalowe narzędzia, których właściwie nie używamy) – jest tego trochę. O, a spróbuj zatrudnić pracownika, wtedy musisz jeszcze ogarnąć pomieszczenie socjalne ;). Sporo tego, jak na potrzeby wykonania 1 na 1 makijażu, który zmywa się po imprezie.
*Żeby nie było niedomówień – nie ma najmniejszych wątpliwości, że makijażysta musi zachowywać zasady higieny i bezpieczeństwa! Używanie jednorazowych narzędzi i dokładna dezynfekcja to nie jest bezmyślny wymóg. Mam na myśli głównie obostrzenia dot. lokali. *
„Hej, a nie jest przypadkiem tak, że z sanepidem można się dogadać? Przecież tam też pracują ludzie!” – spróbuj sam/sama zadzwonić i dopytać w swoim mieście. Zgoda, są sytuacje i miejscowości, w których sanepid idzie na rękę, ale znam przypadki, w których pani w słuchawce na wieść o tym, że „przecież nie ma wytycznych dla wizażystek, a ja nie jestem kosmetyczką” odpowiadała: „proszę zatem korzystać z przepisów które istnieją – dla gabinetów kosmetycznych”. Ok. Pozostaje zatem spakować kufer, albo i trzy i jazda na 4 piętro w bloku bez windy 🙂 Swoją drogą sanepidy nie bardzo wiedzą jak podejść do wizażystów mobilnych więc trochę je omijają.

Mamy pandemię, która brzydko mówiąc ciągnie się jak smród po gaciach. Obostrzenia są, potem „wirus w odwrocie”, a teraz nie do końca wiadomo, czy jutro jeden z drugim poważni panowie nie zamkną nas w domach. Wesela i inne imprezy zostały zakazane mniej więcej w połowie października. Działalności zarejestrowane pod kodem 96.02.6z mogą jednak nadal zupełnie legalnie pracować. Paradoks jest więc chyba już dla Was dosyć czytelny – my – wizażyści – możemy pracować, ale nie ma dla kogo i to raczej się nie zmieni.
Jak się zatem domyślacie, jeśli ktokolwiek dostanie chociażby możliwość niepłacenia ZUSu, to nie my. Co tych ważnych, smutnych panów w rządzie obchodzi czym różni się głębokie oczyszczanie twarzy od glow Makeup? Zwłaszcza teraz?

Ci, którzy rzeczywiście, korzystają z większości możliwości, jakie stwarza zarejestrowanie pod wyżej nadmienionym kodem PKD, mają się nieźle. Wiadomo – praca w dobie pandemii nie jest ani komfortowa, ani łatwa, ale jest… możliwa. Fryzjer wykona koloryzację, stylistki paznokci i rzęs nadal wykonają swoją robotę, a kosmetolog wykona każdy możliwy zabieg na twarz.
W przypadku makijażystek możemy albo:
-na szybko się przebranżowić (nawet jeśli liczyć od marca, to wciąż jest na szybko – pamiętasz ile czasu zajęło Ci dojście do tego co dzisiaj potrafisz?)
-zawiesić działalność, (tylko co z teleporadami? lol)
-skupić się na prowadzeniu warsztatów (jeśli ktoś to potrafi i może)
-stanąć na rzęsach aby znaleźć klientki (i tak może nie pomóc).

Pomyślcie tylko, o ile spokojniej by się spało większości makijażystów w Polsce, gdybyśmy mieli coś takiego jak CHOLERNE, OSOBNE PKD.

Tylko pomyśl!
Masz kod XX.YY.Xj o nazwie „wizaż i stylizacja”(a co, ze stylizacją brzmi poważniej!). W Polsce jest zarejestrowanych tyle działalności pod tymże „szyfrem”, że szanowny premier nas zauważa i z nami rozmawia. Hm, no oczywista sprawa, jesteśmy częścią branży eventowej/ślubnej. Dostajemy możliwość umorzenia ZUSu i ewentualnej finansowej rekompensaty.
Gdy pandemia się kończy (ale tym razem tak na serio, a nie z powodu wyborów), a Ty chcesz wynająć lokal pod swoją działalność, nie masz koszmarów z powodu kontroli/odbioru sanepidu. Nie musisz również liczyć jaką masz odległość od podłogi do sufitu by nie zapłacić solidnej kary. Nie trzeba się głowić, jak wytłumaczyć paniom urzędniczkom, że pędzle mogą nie przeżyć spotkania z autoklawem. Nie ma potrzeby też kuć kolejnej ściany, aby podprowadzić wodę do kolejnej umywalki. Zatem mnóstwo makijażystów mobilnych decyduje się na podnajem jakiegoś pomieszczenia, bo jest taniej i łatwiej. To wszystko byłoby po prostu dobrym, logicznym rozwiązaniem.

I nawet ten rubaszny wujek mógłby nazwać się kosmetyczką. Nie ruszy nas to wtedy 😉

Teraz tak na serio – to nie tak, że przeszkadza nam to tak strasznie, gdy ktoś zwraca się do nas błędnie (choć trochę jednak wkurza). Po prostu wciąż panujące błędne przekonanie o zawodzie makijażystki sprawia, że mamy również problemy natury prawnej. Musimy chyba trochę głośniej krzyczeć.

Hej, ludziska, już czas na osobne ramy działania.

Ktoś, coś? Piszę serio, sama nie wiem co z tym zrobić, ale boję się, tego, że jeśli pandemia jakimś cudem niespodziewanie się skończy, to wszyscy zajmujący się makeupem szybko zapomną o tym bólu czterech liter i wszystko wróci do starej, dobrze znanej normy. Do czasu, kiedy znowu biznes makijażowy będzie w poważnych tarapatach. Także jeśli ktoś ma pomysł na realne działania, niech pisze w komentarzach. I posyła dalej w świat ten wpis.

Ściskam,
Ania

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: