Nie możesz być kim chcesz. (czyli gdy coaching lub insta wejdzie za mocno)

Cześć

Na wstępie napiszę, że nie mam nic do dziedziny, jaką jest rozwój osobisty. Uważam, że pewnie są na tym świecie mądrzy ludzie, którzy w powszechnym mniemaniu osiągnęli sukces i (uwaga, ważne) wiedzą jak przekazać swoją wiedzę tak, by nie siać spustoszenia w głowach i portfelach ludzi żądnych „know-how”.

A teraz do rzeczy. Wbrew temu, co widzisz na facebooku, instagramie, nie musisz wcale rzucać wszystkiego i stawać się Panią/Panem swojego losu. Nie musisz, na prawdę. Możesz zarabiać przeciętne pieniądze i wykonywać przeciętną pracę i o 16 zamykać laptopa, a weekendy i popołudnia mieć tylko dla siebie i dla rodziny. Serio. Nie czuj się winny/a, bo zamiast pić rano zielone smoothie wcinasz płatki Nesquick z mlekiem (z laktozą, o zgrozo!), a Twoje ścieżki zawodowe inspirują co najwyżej Twoich dziadków. Nie musisz mieć wyrzutów sumienia, że marzą Ci się wczasy all inclusive w Tunezji zamiast podróż autostopem do Islandii, by znaleźć swoje „ja”. Ale możesz mieć wątpliwości, gdy posiedzisz dłużej niż 47 sekund na mediach społecznościowych.

Łyknąłeś/aś haczyk. 

Masz dwie ręce, dwie nogi, ładny uśmiech i blond włosy, chadzasz na siłownię, więc lajki na insta idą jak ciepłe bułeczki. Zdjęcie brzucha z kawałkiem gaci, 4732 polubień. Wow. Jesteś super. Zachęcona sukcesem osobistym postanawiasz fundnąć sobie apkę do zdobywania nowych follołersów. Randomowe konta spamujesz tekstami „wow mega” i obserwujesz ich na dzień lub dwa. W KOŃCU! Odzywa się do Ciebie firma z koktajlami dla fit ludzi i daje rabat 20% dla Twoich obserwatorów. Dopisujesz sobie w BIO „Influencer” B-). Hell yes.
Moje pytania w związku z tym brzmią:

  • Na co wywierasz wpływ?
  • Do czego skłaniasz ludzi? 
  • Czy oprócz zdjęcia w fancy zegarku zrobiłeś/aś coś wartościowego?
  • Czy sprawiłeś/aś, że ktoś, kto Cię obserwuje (o ile na prawdę istnieje), poczuje się lepiej i weźmie w garść, czy tylko powieli Twój schemat i zacznie sprzedawać badziewne odżywki robiąc sobie zdjęcia z kilogramem filtrów?

 

Teraz będzie trochę o branży beauty, bo tutaj także troszkę mnie uwiera.

Jasne, dziewczyny, że możecie robić pazurki za 30zł. Można malować za 50zł z dojazdem. Robienie rzęs klientkom, które targują się przy cenie 70zł też jest okej. Będziecie wkurzać tych, którzy są w „procesie” podnoszenia cen a nie do końca są pewni swojej pracy, ale nie przejmujcie się. Małymi kroczkami i ciężką pracą zdobywajcie doświadczenie i odkładajcie na coraz lepsze narzędzia i kosmetyki. Uczcie się robić fajne zdjęcia, szukajcie zasięgów, bądźcie kulturalne i asertywne, tylko na litość boską – nie róbcie warsztatów ze swojego „fachu” za pół roku. Dodam także, że nie musisz być kolejną beauty guru, która zachwala korektor Tarte albo uczy jak zrobić cutcrease. Piszę to nie dlatego, że zabieracie pracę. Absolutnie nie. Nie dlatego też, że zaniżacie ceny i psujecie rynek. Uważam, że w jakiś sposób (lepszy lub gorszy) rozwijacie branżę i trzymam z Wami sztamę. (Przeczytaj wpis o zawiści i zazdrości w branży beauty) I właśnie dlatego życzliwie Wam mówię, że na wszystko przychodzi odpowiedni czas, jeśli – mówiąc wprost – nie chcecie stać się obiektem żartów i kpin ludzi, których na przykład cenicie, lub co gorsza po prostu zginąć w tłumie osób, które wierzą takim, jak te paniusie od koktajli 🙂

Nie powiem Ci, ile musi czasu upłynąć, by podnieść cenę swoich usług, by zrobić inspiracyjnego live na ig opowiadając o rzuceniu pracy dla spełniania pasji, by nazwać się „make-up artist”, „photographer”, „dance teacher”, by dopisać sobie influencer w bio na insta (chociaż tego ostatniego unikałabym po wieki wieków).

Gdyby dało się postawić granicę, myślę, że poruszanie się w internetowym życiu byłoby łatwiejsze.

Powiem Ci tylko, że puste lajki, oferty od firm kosmetycznych typu kogucik (s….lił i ucikł), zachwyty koleżanek i rekomendacje cioci to za mało, by osiąść na laurach i po kilku tygodniach pomyśleć sobie „jestem człowiekiem sukcesu”. Twoim sukcesem jest to, że próbujesz, że chcesz, ale nie przestawaj się rozwijać i rozważaj każdą krytykę, szukaj wiedzy i pozwalaj jej dojrzewać, zamiast przed jej ugruntowaniem rozdawać ją na lewo i prawo. Uwierz mi też, że odczułaś/eś presję bycia równie inspirującym, jak Ci, którym prezentujesz *double tap* i zaczynasz czuć obrzydzenie do swojego spokojnego życia, które do tej pory Ci nie przeszkadzało, to nic dobrego z tego dla nikogo nie wyniknie.

P O K O R A to chyba słowo klucz. O tym wszyscy ekhm influencerzy i coache chyba czasem zapominają. Może dlatego, że nie jest im to na rękę? Może dlatego, że nie patrzą ze swojej wysokiej góry, na którą się wspięli tak nisko? Może dlatego, że za krytykę nikt im nie płaci? A może są i tacy, którzy o tym mówią, a ja o tym nie wiem? (prawę mówiąc mam nadzieję 🙂 )

Potraktujcie ten wpis nie jako atak, tylko jako luźną refleksję. Myślcie o tym wpisie jak o moim życzeniu oglądania ludzi fajnych i ambitnych, a nie pysznych i zbyt zuchwałych. Może nawet trochę, jak o poradzie.

Czuję, że czasem się gubimy w tych internetach i tych życiach. Jeśli choć jedną osobę skłonię do myślenia i zrobienia sobie rachunku sumienia, to będę bardzo szczęśliwa. Branża w której działasz nie ma znaczenia.

P.S.: Wszelkie zarzuty o zazdrości i zawiści biorę na klatę, ale nie będę ich odpierać, bo mi się nie chce, jest na to zbyt gorąco – 32 stopnie w cieniu dziś

P.S.2: Zdjęcie wyróżniające pożyczone z Fanpage „Regres osobisty” trochę dla śmiechu

Buziak!

Anya

Reklamy

Jedna myśl na temat “Nie możesz być kim chcesz. (czyli gdy coaching lub insta wejdzie za mocno)

Dodaj własny

  1. Często mam styczność z rożnymi materiałami o rozwoju osobistym i niestety mam złe zdanie na temat technik które są tam sprzedawane, ponieważ są to zazwyczaj instrukcje które mają za zadanie stworzyć iluzję człowieka którym nie jesteś. Dzieje się tak ponieważ uczą one zachowań człowieka który jest bardzo pewny siebie, a co za tym idzie ma odpowiednią wiedzę i doświadczenie w pewnych dziedzinach. Co z tego że pewny siebie powiem że umiem latać samolotem, skoro nie wiedziałbym jak wystartować, sama pewność siebie nie wyniesie mnie w przestworza. Jednakże Aniu, pomimo twoich dobrych intencji, wolę aby życie nauczyło człowieka pokory, mimo wszystko te żarty i kpiny o których mówiłaś w tym tekście dają znacznie lepszy efekt i nakłaniają do refleksji. Tak zwany „Hejt” w życiu czasami jest potrzebny, pod warunkiem że jest uzasadniony.

    Pozdrawiam
    Wujek Stefan

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: