To co, sztama?

Branża hucznie nazywana „beauty” jest jedną z najszybciej rozwijających się branży w Polsce. Do tego worka piękności można wrzucić: fryzjerów, kosmetologów, stylistów, ale także fotografów, marki, stylistki rzęs i paznokci, youtuberów, instagramerów, placówki dydatktyczne, no i oczywiście wizażystów. Na rynek wychodzi mnóstwo nowych kosmetyków – wysoko i niskopółkowych, przy czym jakość produktów wzrosła o milion procent w porównaniu z początkiem lat ’00. Fotografowie już nie płacą wizażystom, tylko makeup artists fotografom, by Ci zechcieli dla nich zrobić zdjęcia do portfolio/publikacji. Gabinety kosmetyczne zatrudniają stylistów rzęs i paznokci, nie brakuje także małych gabinecików zajmujących się tylko i wyłącznie tymi profesjami. Szkoły makijażu rosną jak grzyby po deszczu, a technikum fryzjerskie już nie jest ostatecznością dla osób, które kiepsko się uczą, a świadomym wyborem związanym z zainteresowaniami. Youtube stał się „wylęgarnią” dzisiejszych celebrytów, w tym osób związanych z makijażem, a instagram czymś w rodzaju portfolio – nie wypada nie mieć. Z tego wszystkiego również zaczęto zwracać uwagę na stylistów ubioru, bez których przy sesji zdjęciowej już ciężko się obyć.

No i do sedna – makijażystów jest mnóstwo. Zapnijcie pasy, bo może mnie ponieść:

Rynek jest pełen MUA’s. Na legalu, nielegalu, dobrych i złych, samouków i prymusem po szkołach makijażu, uciekiner z korpo (jak ja) i dziewczyn, które już jako nastolatki wiedziały, że chcą to robić (zazdroszczę). To mocno działa nam na nerwy. Mamy nieodparte wrażenie, że kiedyś byłyśmy fajne i niszowe, a teraz każdy już chyba wpada na ten sam pomysł, tylko z opóźnionym zapłonem. Ponadto:

„Ona robi niezły postęp, że ma dużo klientek-celebrytek, ma zlecenia komercyjne, więc tłumaczymy sobie, że my mieszkamy w małym mieście, więc taka to ma łatwiej.”

„Otworzyła własne studio? No łatwo to zrobić, skoro rodzice są nadziani i mieszka się w chacie 300m2, kto by wtedy swojego studia nie otworzył na poddaszu.”

„Udziela warsztatów, choć sama dopiero co ogarnęła jak wygląda dobry makeup? Heh ciekawe, czy odprowadza podatek od tego. Co za fatalne psucie rynku.”

„O, droga klientko, mówisz, że ostatni makijaż wykonywany u „wizażystki Anny Kowalskiej” (podobieństwo do osób i nazwisk przypadkowe) nie trzymał się za długo? No zobacz, mój będzie się trzymał, bo pracuję na wspaniałch produktach, ona dobrego kursu nawet na oczy nie widziała.”

„Kolejny kanał urodowy na YT. Ileż można oglądać tych samych filmików z ulubieńcami?! A w ogóle Youtuberka to nie wizażystka!”

„Czy mam kogoś do polecenia? Nieeee, nie ma głupich, dlaczego mam komuś dać zarobić? Skoro nie potrafi wydać hajsu na posty sponsorowane, jak ja, to niech się buja.”

„O, grupa wizażowa, fotka początkującej, co za fatalne blendowanie, brak oświetlenia, ale dramat, klikam ikonkę „HAHA” i skomentuję, że „SORRY, ALE CO SIĘ ZOBACZYŁO JUŻ SIĘ NIE OZDOBACZY”.

Nie muszę chyba mówić, że te wszystkie teksty nie są wyssane z palca. Słyszę, czytam, czasem myślę, czasem mówię. I wcale nie czuję się z tym ok. Choć niektóre z demonicznych myśli i nastawień są na prawdę słabe i totalnie się z nimi nie utożsamiam, to psucie rynku wydaje się być realnym zagrożeniem dla branży.

14724199_1209121212464429_1479566280_o.jpg

No ale właśnie, wydaje się. Nie wiem czy zauważyłyście, że jakość zawsze się broni. W każdej dziedzinie życia. Zapytajcie duże, prestiżowe szkoły makijażu, czy przechodzą trudny czas. Ja sądzę, że mają pełne ręce roboty. Spytaj dobrej wizażystki, czy ma mniej terminów zarezerwowanych. Zastanów się, czy marka kosmetyczna ma dosyć wyrastających jak grzyby po deszczu influencerek i czy sprzedaż spadła. A może mają po dziurki w nosie wysyłania paczek PRowych? 😉 Odpowiedzi są dosyć oczywiste.

Chciałam Wam uświadomić coś ważnego. Wszystko – byle jakie i wspaniałe, tanie i wysokopółkowe, użyteczne i bezwartościowe – rozwija rynek!

Dzięki temu, że ktoś reprezentuje słabe umiejętności, ten, kto blenduje cienie jak mistrz na pewno się wyróżni. Dzięki temu, że ktoś ma kolejny, przeciętny kanał na YT, ktoś rośnie w siłę, bo przyciąga nieprzypadkowego, a zainteresowanego widza. Dzięki temu, że dziewczyna bez uprawnień i płacenia podatków uczy inne dziewczyny nie sprawi wcale, że ta, która zjadła zęby na zawodzie nie będzie mieć kursantów – trafią do niej Ci, którzy przyjdą po jej jakość. Branża makijżowa na prawdę prężnie się rozwija. Wiecie co to oznacza? Popyt na nasze usługi. Nie byłam nigdy najlepsza w liczeniu pieniędzy, ale wiem, że gdy na rynku aż kipi od czegoś, to rośnie apetyt na tego typu wydatki. To się nazywa kreowanie potrzeb rynku 🙂NataliaK-Przygotowania1.jpg

Jeśli więc jesteś osobą, która robi to co kocha, przykłada się do tego, szkoli swoje umiejętności, trenuje,  jest profesjonalna, prowadzi biznes legalnie, po prostu czyń swoją powinność 🙂 I obserwuj z uśmiechem, jak to wszystko pięknie się rozwija. Nie ubędzie Ci pieniędzy. Nie krytykuj, jeśli ktoś nie spyta Cię o zdanie. Nie obgaduj innych z branży. Polecaj, jeśli masz kogo. Nawiązuj znajomości. Zadawaj pytania, jeśli interesuje Cię jak ktoś do czegoś doszedł (to nie boli). Praw komplementy. A kwiatkami typu „makijaż za 40zł z dojazdem do klienta” po prostu się nie przejmuj. Niech każdy uczy się na swoich błędach. Ty trzymaj standard. Rynek sam weryfikuje.

Dziewczyny, może pora już przestać sobie zaglądać w portfel i wyliczać kto i dlaczego miał łatwiej, a krytykę osób początkujących lub „błądzących” zostawmy nauczycielom, którym za to płacą. Współpracujmy, podziwiajmy, lajkujmy (bo ani się obejrzymy, a algorytmy nas zjedzą), udostępniajmy, jak trzeba – przemilczmy.

To co kochana, SZTAMA?

Buziak, Anya

 

Reklamy

10 myśli na temat “To co, sztama?

Dodaj własny

  1. Ja za branży fotograficznej ale jest tak samo. Napisałas w sedno! Mimo to, każdy jest tylko człowiekiem i każdy ma gorszy dzien lub okres a wtedy ciężko odgonić te wszystkie okropne myśli… Szczególnie w tak artystycznych branżach! 😀

    Polubienie

  2. Zgadzam się, jak najbardziej 🙂 niestety ludzie są zazdrośni i zawistni i to wychodzi jeszcze bardziej w przypadku dyskusji internetowych… tam czujemy się bardziej anonimowi i bezkarni. Ja się staram trzymać od tego z daleka i zwyczajnie robić swoje, z mniejszym lub większym skutkiem 😉

    Polubienie

  3. Trzeba robić swoje. Pracy do oceny bym nie wystawiła na żadnej z grup fb, a to dlatego, że wszyscy robią z siebie ekspertów. Nie ma już osób, które mniej wiedzą…

    Polubienie

  4. Heheh skąd ja to znam.. to pomysł ze moja „ mistrzyni „, mój pierwszy kurs I stopnia ; wyśmiała mnie wysyłając SMS miesiąc później co fo ma być na moim blogu. Wystawiła mi ocenę na egzaminie 5- Dzisiaj mam ręce pełne pracy( 1,5 roku później) 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: