(cz. 1) 10 kitów i mitów, które ktoś (nie wiadomo kto) wciska nam odnośnie makijażu i pielęgnacji

Cześć, na wstępie, jak zawsze muszę uprzedzić, że wszystko co piszę, to po prostu mój punkt widzenia i nie należy brać tego do siebie za bardzo. Mam różne doświadczenia, poznaję mnóstwo ludzi w pracy zawodowej, ale jestem też po prostu kobietą i odbiorcą wszystkich treści, które oferują nam social media oraz klientką dużych drogerii. Wszystko bacznie obserwuję – taki charakter. Wyciągam wnioski, czasem kiwam z potwierdzeniem głową, czasem się nie zgadzam, czasem wkurzam. No i tak mam, że mimo, iż gadułą na żywo nie jestem, to popisać sobie lubię.

Pamiętaj – twoja twarz, twoja sprawa, a tu mój blog, więc moje przemyślenia, możesz skrytykować, możesz pochwalić, możesz coś dopisać do tej listy w komentarzu. Nieważne, czy jesteś wizażystą, pasjonatką, klientką, kosmetologiem, napisz też, co zaobserwowałaś.

Uważam, że Polki obecnie są gdzieś pomiędzy instagramowymi, pięknie ofiltrowanymi makijażami z kwadratowymi brwiami i świecącymi czubkami nosa, a niedomytym makijażem z dnia poprzedniego. Trochę szaleństwo, a trochę prawda. Tekst podzieliłam na dwie części, co by każdy mógł spokojnie dotrzeć do końca tekstu. Kolejna część powinna wjechać za dwa dni. No to lecimy po kolei:

  1. „Mam tłustą skórę, nie potrzebuję więc kremu.” Hmmm, a jeśli masz zdrowe zęby, to nie potrzebujesz pasty do zębów? 😉 Błędów pielęgnacyjnych jest cała masa, ale to chyba najpoważniejszy z nich. W skrócie mówiąc, wręcz łopatologicznie – jeśli nie nawilżasz skóry, ona sama to będzie próbowała zrobić z nawiązką. Wywala tyle sebum, że przetłuszczasz się mocniej. Zgodzę się z tym, że niektóre z kosmetyków pielęgnacyjnych wyrządzić potrafią większą krzywdę niż pomóc. Dlatego fajnie zrobić małe rozeznanie wśród składników, które są szkodliwe, a które pielęgnują Twoją buzię. Nie jestem ani kosmetologiem, ani chemikiem, ani farmaceutą, dlatego często podpytuję kosmetologów o składy kosmetyków, o ich dobór do mojej cery, czytam sporo o pielęgnacji, rzetelnie jej pilnuję, ale także zaglądam na bloga Piggy PEG co także serdecznie Tobie polecam. Ja z kilku wyborów skorzystałam i skorzystała też na tym moja tłusta skóra. Może nie wpadałabym w paranoję pod tytułem „wyrzucam wszystko z szafki co ma parabeny”, ale fajnie wiedzieć, co kładziesz na twarz, bo masz tylko jedną na całe życie. Nie będę teraz Ci też wmawiać, że jeśli masz zmarszczki głębokie, to one znikną. Pewnych procesów nie jesteśmy w stanie cofnąć bez użycia skalpela, ale chodzi po prostu o większe zainteresowanie swoją skórą twarzy, a ona na pewno się nam odwdzięczy. Będzie gładsza, promienniejsza, nabierze ładniejszego koloru, a makijaż będzie na niej pięknie leżał.

    Jedno z moich odkryć za sprawą wyżej wspomnianego bloga. Lekki naturalny krem do każdej z rodzaju cer! Ekstra pod makeup.
  2.  „Rozświetlacz musi oślepiać! Inne są słabe. ” Powiem tak – trochę za bardzo chyba w tej sytuacji dałyśmy sobie wmówić IG i YT co jest dobre, a co kiepskie. Koncerny kosmetyków kolorowych prześcigają się w pigmentacji, w mocy odbijaniu światła, w drobinkach.  Nie zrozumcie mnie źle, bo przecież o gustach się nie dyskutuje, ale zauważyłam, że ślepo podążamy za gustami influencerek. Ja osobiście uwielbiam rozświetlacze, które sprawiają, że skóra lekko połyskuje, a ja mogę nałożyć go szybkim i zamaszystym ruchem bez efektu białych krech na kościach jarzmowych. Dla mnie czasem mniej znaczy więcej. Chciałabym także, abyśmy potrafiły rozróżnić okazje do noszenia rozświetlaczy – dzień, wieczór, sesja zdjęciowa/pokaz mody. Na dzień używam odrobinkę czegoś w odcieniu skóry, co sprawia, że lśni jakby naturalnym, wewnętrznym blaskiem, na wieczór lubię potraktować rozświetlacz jako część biżuterii, a na sesji używam w ogóle najchętniej płynnych formuł (nieraz na całą twarz), a „bling bling” świetnie się sprawdza na środek powieki ruchomej. Szukajmy kreatywnych rozwiązań i pamiętajmy, że wiedza i umiejętności mogą sprawić, że nawet po „zjechany” z góry na dół rozświetlacz na Twoim ulubionym kanale będziesz sięgać często i z ochotą.

    Źródło: Kanał „nikkietutorials”
  3. Mam rzęsy przedłużone kępkami. 2 tyg. temu zakładała mi kosmetyczka”Zawsze edukuję moje klientki o tym, że kępki zmywamy razem z makijażem, a gdyby był problem z pozbyciem ich się, to proszę o przyjście. Polecam Wam to także robić, drogie koleżanki po fachu. Powtarzam to wręcz jak mantrę, trochę już automatycznie, bo na prawdę nie chcę mieć na sumieniu zapaleń spojówek. A Tobie kochana klientko polecam posłuchać 🙂  W 90% kępki kładziemy na wytuszowane rzęsy. Pokruszony tusz, który leci do oczu, podrażnia, wywołuje swędzenie to chyba wystarczający argument, aby kępki zdjąć przed pójściem spać. Jeśli nie, to dorzucę jeszcze, że przeważnie kleje do kępek przylegają w pewnej części do rzęs, a w pewnej do skóry, a są na bazie lateksu. 😦 Jeśli rzeczywiście jesteś osobą, która uwielbia efekt sztucznych rzęs w postaci kępek, mogę doradzić, byś zdecydowała się na jakąś delikatną aplikację objętościową rzęs u dobrej stylistki. Efekt będzie bardzo zbliżony, a nawet bardziej estetyczny, a oczko bezpieczne.

    Źródło: Google grafika. Wachlarz brudnych, znoszonych kępek.
  4.  „Muszę zrobić baking, żeby podkład i korektor były trwałe. ” A później czytam hejty na stronie Sephory/Douglasa, że puder jest beznadziejny, bo podkreśla zmarszczki i robi ciasto na twarzy. Technika ta, która śmiało może konkurować z konturowaniem na mokro jeśli chodzi o prym w social mediachzostała wymyślona do zadań specjalnych, między innymi do ekstremalnego rozjaśniania, już dawno temu. Trend jednak zyskał na popularności za pomocą Kim Kardashian oraz jej makijażysty Mario Dedivanovica. Prawda jest taka, że niektóre z produktów po prostu nie nadają się do tego typu technik i producent wyraźnie o tym informuje, że należy użyć pędzla, aby uzyskać efekt wygładzenia i utrwalenia. Puder rozświetlający nałożony mokrą gąbką na skórę pod okiem z mniejszymi lub większymi zmarszczkami może nas delikatnie mówiąc nie zadowolić. Pamiętajcie o tym, że zastygające korektory czasem mogą nie wymagać w ogóle przypudrowania, a traktowanie je zwilżoną gąbką z dużą ilością pudru może zrobić nam ciacho i przesuszyć bardzo delikatną skórę pod okiem. Nie mam nic przeciwko tej technice i sama czasem ją stosuję, w szczególności, jeśli jestem niezbyt zadowolona z linii bronzera na policzku i chcę nieco „odciąć” dolną część aż do żuchwy – używam do tego pudru, który choć minimalnie kryje. Dużo rzadziej aplikuję w ten sposób puder pod oko. Reasumując – umiar i czytanie tego, co producent nam poleca 🙂 I będzie pięknie ❤

    Źródło: ig.com/makeupbymario, KKW
  5. „Korektor to baza pod cienie.”  Generalnie to jedno z mniej szkodliwych „kłamstw” 🙂 Już wyjaśniam co mam na myśli. Otóż, baza generalnie ma za zadanie przedłużyć trwałość, podbić pigmentację i sprawić, że nakładane później cienie nie rolują się na powiece i nie sypią na policzek. Korektor z racji swoich oczywistych właściwości kryjących może nam ładnie przygotować „płótno” pozbywając się widocznych żyłek, zaczerwienień. Jeśli jest zastygający, może także sprawiać, że przedłuży trwałość cieni, ale w pracy profesjonalnej bardzo rzadko decyduje się na taki krok. Powód? O ile jestem w stanie ocenić, czy dana powieka jest opadająca i ma zmarszczki (a w następstwie powstaje zrolowany po jakimś czasie cień), to nie mam pojęcia, czy powieka jest tłusta, i po jakim czasie zaczyna sprawiać problemy. Wiem, że jest cała masa dziewczyn, które stosuje tylko korektor nie narzeka. Lucky you. Ja przy mojej tłustej i opadającej powiece cieszę makijażem oka jakieś 30 minut 🙂 Dlatego pod cienie używam prawdziwych baz. Spróbuj, może to ta kropeczka nad „i”, której Ci brakowało?
Baza nie do pokonania. Shadow Insurance Too Faced, ok. 80zł Sephora

Drugą część opublikuję za jakiś czas, a teraz czekam na Wasze doświadczenia z dziwnymi kitami i mitami. Co byś do tego dorzuciła? Może same jakieś powtarzałyście, ale doznałyście olśnienia i teraz wiecie, że z perspektywy czasu to był błąd? A może w ogóle się nie zgadzasz z tym co piszę? Daj znać!

 

Buziak, Anya

Reklamy

13 myśli na temat “(cz. 1) 10 kitów i mitów, które ktoś (nie wiadomo kto) wciska nam odnośnie makijażu i pielęgnacji

Dodaj własny

  1. Oooo! Wszystkie mity znam, ale moje ulubione to 1 zdecudowanie mój faworyt! Lubię go jeszcze w wersji „mam taką tłustą skórę, że kremu nie trzeba, a jeszcze spirytusem przejechać” 🙂 tak, więc tego… 🙈
    A Baking? Zależy. Lubię na przykład Laurę Mercier nakładać gąbką pod oko lub na całą twarz, ale bardzo cienką wastwą. Resztę omiatam pędzlem, ale masz rację nie każdy produkt i nie u każdego 🙂

    Polubienie

  2. Ja się osobiście spotkałam z makijażystką z 20-letnim stażem, która mówiła klientce, że jak będzie delikatnie zmywać makijaż to kępki posiedzą około 5 dni 😮😮😮 Nie mogłam uwierzyć, na moje pytanie, czy nie powinna ich usunąć wieczorem bez zastanowienia odpowiedziała nie! Ostatnio też słyszałam, że stosowanie olejków myjących zapycha pory, z czym stanowczo się nie zgadzam. Wydaje mi się, że większość tych mitów powstaje przez nadmiar oglądania Youtube’a czy Ig, a niedomiar myślenia 😉

    Polubienie

    1. Niedomiar myślenia chyba właśnie boli mnie najbardziej. 😦 a olej myjący raczej nie może zapychać – ma za zadanie zmyć wszystko a nie zostać na twarzy. Tak na chemii przynajmniej kiedyś mnie uczono 😀

      Polubienie

      1. Olejek do mycia twarzy może nie zapycha,ale ja mam cerę tłustą i pół roku stosowałam zmywanie makijażu olejkiem i na noc nakładałam olejek z dzikiej róży aby wyrównać blizny. Efekt mam taki,że mam łojotokowe zapalenie skóry. Dlatego przy cerach tłustych ostrożnie.

        Polubienie

  3. Wszystko fajnie, ale z korektorem się nie zgadzam. Owszem jeśli użyjesz niektórych z nich to cień może się zrolować. Jednak chyba nie użyjemy do tego zadania korektorów rozświetlających, a bardziej zastygających. Korektor Collection u mnie tylko się sprawdza. Mam bardzo przetłuszczająca się powiekę i dopóki go nie odkryłam niezbyt długo mogłam cieszyć się makijażem oczu. Próbowałam wiele baz, tańszych i droższych. Na klientkach używam jego i wklepuje znikomą ilość Artdeco. Nie do zdarcia.

    Polubienie

    1. Ja nie piszę, że korektor się nie sprawdza 🙂 ale, że korektor to nie baza. A korektory nawilżające jako baza (z olejowym składem) to już w ogóle nie to samo. Collection mam, podejmowałam wiele prób, i jeśli moich powiek nie zadowolił to zostaje tylko do wykorzystania kiedy mam zamiar szybko cyknąć fotę, żeby zrobić sobie ładne płótno 🙂 No i na super młodych dużych powiekach. Ale i tak robię to z obawą 😀

      Polubienie

  4. Z korektorem się zdziwiłam. Rzeczywiście jako makijażystka musisz używać prawdziwych baz, ale sporo osób ma suche powieki i korektor im wystarcza. Nie zaliczałabym tego do mitu. Wpis bardzo mi się podoba. Wreszcie ktoś ma taką samą opinię na temat bankingu. ☺

    Polubienie

  5. Pracuję w drogerii i na codzienne słyszę od klientek że nie używają kremu, bo mają tłustą skórę, albo bo nie mają na takie rzeczy czasu, ale na nałożenie ELDW już czas jest, na dokładne zmycie nie starcza… Panie, dbajmy o naszą skórę, bo cudów nie ma 🙂

    Polubienie

  6. a ja dopowiem, ze KAZDY dermatolog, z którymi miałam do czynienia, na trądzik zalecał mi przemywanie spirytusem twarzy, wysuszające żele do mycia i do tego antybiotyk…. nie muszę chyba mówić, ze było tylko coraz gorzej… ale na szczęście popytałam i poszperałam w internetach i odkryłam oleje ❤ nie wiem ile potrwa dojście do efektu jaki chcę uzyskać ale czuje, ze jestem na dobrej drodze 😀

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: